Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 688 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

"Just kiss me baby and tell me twice that you're the one for me..."

środa, 18 lutego 2009 12:52

...

Witam i padam na kolana przed wami za tak długą nieobecność. Proszę nie sugerować się napisem nad zdjęciem, tylko potraktować je jak bez podpisu. Czytając domyślicie się kogo ma w domyśle przedstawiać ;-). Zapraszam...

~~~***~~~

-Jack ja…- i w tym momencie zupełnie się zawiesiłam. Czułam na sobie jego wyczekujący wzrok, a ja nie potrafiłam dobyć słowa. Jak jakaś idiotka siedziałam i patrzyłam na lśniącą w słońcu sierść psa. To wszystko działo się w zwolnionym tempie, myślałam jakbym była odurzona.

–Jack ja nie potrafię, nie podołam – westchnął opadając na trawę. Cała ta radość, podniecenie uszło z niego jak z balonu. Było mi źle, że go tego pozbawiłam. Czułam się podle…

~~~***~~~
 Byłeś na tyle głupi, że myślałeś, iż powie ci coś innego? W co ty wierzysz? Ona miałaby cię pokochać? Naprawdę nie widzisz, że to łamaczka serc, uwodzi, rozkochuje i porzuca? Nie chcę ci wierzyć! Kłamiesz, nie pozwalając mi być szczęśliwym! Ty nigdy taki nie byłeś!... Nieprawda… I co? Odkryłem twój sekret, więc może przestaniesz podszeptywać te intrygi? Mam już ich dość. Ale… Proszę cię, choć raz spróbuj mi pomóc. Właśnie to robię… Starasz mnie od niej odsunąć, a ja nigdy na to nie pozwolę. Nie widzisz jak wiele jej poświęciłem?! Dałbym jej wszystko, o co by poprosiła. Byłbym gotów zrezygnować z marzeń, ale ty tego nie rozumiesz! Jesteś młody i głupi! Oddałbyś jej to co osiągnąłeś za darmo?! Ona cię nawet nie chce! A ty chcesz jej poświęcić swoją sławę, pieniądze i pasje?! Muzyka przestała mi dawać satysfakcję dawno temu, kiedy po raz pierwszy narzucono mi, co i jak śpiewać, a było to dalece odległe od tego, co gra w mojej duszy… Przez trzy lata nadal nie rozumiesz co to show-biznes. Ludzi nie obchodzi co czujesz, masz tylko robić show. Masz rację, ale najwyższa pora to zmienić. Czy muzyka to nie przede wszystkim uczucia? Jak mam je ukazać żyjąc w kłamstwie i nie będąc sobą? Wytłumacz mi!Właśnie nie potrafisz, nie proś więc bym zostawił to co kocham! Nie wiedziałem, że dorosłeś już do takich decyzji. Przegapiłem kilka lat kiedy dojrzałeś. Myślałem, że nadal jesteś tym lekkomyślnym i zwariowanym Jack’iem, którego trzeba pilnować. Niech więc prowadzi cię serce, jeśli naprawdę tego chcesz… Dziękuję…
“All you gotta do is just walk away and pass me by 
Don't acknowledge my smile when I try to say hello to you, yeah 
And all you gotta do is not answer my calls when 
I'm trying to get through 
To keep me wondering why, when all I can do is sigh 
I just wanna touch you 

I just wanna touch and kiss 
And I wish that I could be with you tonight 
You give me butterflies inside, inside and I 

All I gotta say is that I must be dreaming, can't be real 
You're not here with me, still I can feel you near me 
I caress you, let you taste us, just so blissful listen 
I would give you anything baby, just make my dreams come true 
Oh baby you give me butterflies 

I just wanna touch and kiss 
And I wish that I could be with you tonight 
You give me butterflies inside, inside and I 

If you would take my hand, baby I would show you 
Guide you to the light babe 
If you would be my love, baby I will love you, love you 
‘Til the end of time”

~~~***~~~
-Spotkałam dzisiaj twojego dziadka. Bardzo miły człowiek – postanowiłam szybko zmienić temat. Nie warto było rozpaczać nad rozlanym mlekiem, co powiedziałam nie cofnę. Zobaczymy jak to się potoczy.
-Mój dziadek? A tak… - był lekko zdezorientowany nagłym i odległym od jego myśli tematem. –Ostatnio bardzo często wybiera się na spacery. 
-Może i my się przejdziemy? – patrzyłam na niego niczym małe dziecko na rodzica, gdy prosi o nową zabawkę. Musiało to wyglądać komicznie, bo roześmiał się, pierwszy raz od długiego czasu. Było już dobrze po ósmej wieczór, ale mimo to miałam ochotę na przechadzkę. Wstał, otrzepując się z trawy i pomógł mi wstać. Ucho radośnie skakał wyrywając się kilka metrów naprzód. Szliśmy tak polną ścieżką, bez słowa wpatrując się na srebrny księżyc. Nic nie mogło zmącić tej chwili, nawet pies, który wchodził pod nogi nieraz przewracając się na grzbiet, co groziło upadkiem ze strony mojej lub chłopaka. Doszliśmy do mojego domu, gdzie światło paliło się tylko w kuchni. 
-Dziękuję za spacer – pocałowałam go w policzek na dobranoc wchodząc do sieni. –Dobranoc – nadal stał nie ruszając się. Nie miał chyba ochoty wracać, przynajmniej nie w tej chwili. Nie zważając na niego zamknęłam drzwi. 
-Kochanie kim jest ten młody człowiek? – babci siedziała koło pieca dziergając już chyba tysięczną robótkę.
-Kto babciu? – nie wiedziałam o kogo chodzi. Spojrzała na mnie znad okularów czujnym wzrokiem. 
-Ten, który stoi na naszym ganku i ani myśli odejść – uśmiechnęła się łagodnie, widocznie przypominając stare czasy. 
-Ma na imię Jack, jeśli o to ci chodzi – zaśmiałam się cicho z tej babcinej dociekliwości. Była ona bowiem pierwsza, która oczekiwała mojego zamążpójścia, a ja nawet nie myślałam o chłopaku. 
-Ania, Ania kiedy ty się nauczysz, że nie wolno tak bezkarnie łamać serc mężczyzną – pokręciła ze zrezygnowaniem i rozbawieniem głową.
-Nie wiem co masz na myśli babuniu – zaśmiałam się, wchodzą na piętro. Nie wiem, co oni we mnie „widzą”, że, domniemanie, łamie im serca. Życie bywa komiczne. Zgarnęłam z łóżka sterty tekstów piosenek i pojedynczych kartek zapisanych nie wiadomo czym. Zostawiłam płytę w sali. Wrócę po nią jutro, dzisiaj jestem zbyt zmęczona, by tam iść. Pożegnałam jeszcze gwiazdy migające na niebie kilkoma mrugnięciami i już zanurzyłam się w świat snów. 
~~~***~~~
-Wychodzę babciu! – zakładałam skórzaną kurtkę i buty, gdy na korytarzu pojawiła się kobieta. 
-Czyżby do tego młodziana? – przedrzeźniała mnie na każdym kroku, gdy tylko zobaczyła go pod drzwiami. Każde moje wyjście, było wyjściem do niego. Każde zamyślenie, było myślą o nim. Stawało się to trochę nudne, ale nader śmieszne, gdyż nieprawdziwe. 
-Oj babciu, babciu, bo wykraczesz – śmiałam się wesoło, nie mogąc powstrzymać tej komicznej wersji zdarzeń. Szłam przez wieś, a kobiety pod sklepem szeptały między sobą o moim ubiorze. Według mnie nie założyłam złych ciuchów, jedynym do czego mogłyby się przyczepić były skórzane kowbojki z metalowymi ozdobami. Przywitałam się z nimi, na co prychnęły z oburzeniem i poszły w drugą stronę. Jednak mnie to niezmiernie usatysfakcjonowało, nie wiadomo dlaczego. W głowie zaczęło cichutko grać:
„Your butt is mine 
Gonna tell you right 
Just show your face 
In broad daylight 
I'm telling you 
On how I feel 
Gonna hurt your mind 
Don't shoot to kill 
Cause I run UPT. 

Cause I run UPT. 
Lay it on me 
All right... 

I'm giving you 
On count of three 
To show your stuff 
Or let it be... 
I'm telling you 
Just watch your mouth 
I know your game 
What you're about 

Well they say the sky's the 
limit 
And to me that's really true 
But my friend you have seen nothin' 
Just wait 'til I get through... 

Because I'm bad, I'm bad. 
Cause I run UPT. 
(Bad bad-really, really bad) 
You know I'm bad, I'm bad. 
You know it. 
(Bad bad-really, really bad) 
You know I'm bad, I'm bad. 
Cause I run UPT, you know. 
(Bad bad-really, really bad) 
And the whole world has to 
answer right now 
Just to tell you once again, 
Who's bad... “

-Yes, I’m so bad – zaśmiałam się z trafności piosenki. Dochodziłam już do sali, więc przyśpieszyłam kroku. Otworzyłam drzwi, a pomieszczenie jak zwykle było lekko zadymione. Odtwarzacz nadal cicho nucił. – A ty nadal grasz? – był włączony przez całą noc, a piosenki nadal się nie skończyły. Przykucłam obok niego patrząc na wyświetlacz. Piosenka numer 162 „The way you make me feel”. Przekręciłam gałkę głośności, by lepiej słyszeć.
-Spróbujemy jeszcze raz? – moich uszu dobiegł cichy szept, którego posiadacz znajdował się tuż przy nich. Krzyknęłam ze strachu, ale widząc kosmyk złotych włosów uwolniony spod ronda kapelusza nie miałam, wątpliwości kto to był. Zaczął piskiem. Podniosłam się więc, stając z nim oko w oko. 
-„Hey pretty baby with the high heels on
You give me fever
Like I've never, ever known”
– przyciągnął mnie do siebie jedną ręką. Wyrwałam się odpychając lekko i kołysząc zalotnie biodrami odeszłam na drugi koniec pomieszczenia. 
-“You're just a product of loveliness
I like the groove of your walk,
Your talk, your dress
I feel your fever
From miles around
I'll pick you up in my car
And we'll paint the town”
– nie dawał za wygraną. Szedł za mną Tym krokiem. Stanęłam z założonymi rękami i przyglądałam się jego tańcowi. 
-“Just kiss me baby
And tell me twice
That you're the one for me”
– zaśmiałam się nieco pogardliwie. Na co on liczy? Ruszyłam dalej wodząc go za sobą. Lubiłam z nim tańczyć, bo przy nim czułam się swobodnie. Schowałam się za jednym z krzeseł, ale on zagrodził mi drogę ucieczki, co chwila zmieniając pozycję, żebym nie odeszła. Chciał mnie objąć, ale uchyliłam się, a on z rozpędu wpadł na mebel. Zaśmiałam się widząc jak niezdarnie się podnosi i zaczyna ponowną pogoń.
-„The way you make me feel
(The way you make me feel)
You really turn me on
(You really turn me on)
You knock me off of my feet
(You knock me off of my feet)
My lonely days are gone
(My lonely days are gone)

I like the feelin' you're givin' me
Just hold me baby and I'm in ecstasy
Oh I'll be workin' from nine to five
To buy you things to keep you by my side
I never felt so in love before
Just promise baby, you'll love me forevermore
I swear I'm keepin' you satisfied
'Cause you're the one for me”
– udawałam, że się zastanawiam, mierząc go wzrokiem. Dawał wtedy z siebie wszystko: kręcił biodrami i robił popisowe stanie na palcach. Jednak pokręciłam przecząco głową, na co zmienił kroki i próbował inaczej.
-„The way you make me feel
(The way you make me feel)
You really turn me on
(You really turn me on)
You knock me off of my feet

now baby - hee!
(You knock me off of my feet)
My lonely days are gone -
a - acha - acha
(My lonely days are gone)
Acha - ooh!

Go on girl!
Go on! Hee! Hee! Aaow!
Go on girl!

I never felt so in love before
Promise baby, you'll love me forevermore
I swear I'm keepin' you satisfied
'Cause you're the one for me...

The way you make me feel
(The way you make me feel)
You really turn me on
(You really turn me on)
You knock me off of my feet
now baby - hee!
(You knock me off of my feet)
My lonely days are gone
(My lonely days are gone)
– dla mnie była to forma zadziornej zabawy. Starał się mnie podrywać, a ja odrzucałam zaloty. 
-“Ain't nobody's business,
ain't nobody's business
(The way you make me fell)
Ain't nobody's business,
Ain't nobody's business but
mine and my baby
(You really turn me on)
Hee hee!
(You knock me off of my feet)
Hee hee! Ooh!
(My lonely days are gone)

Give it to me - give me some time
(The way you make me feel)
Cause I run UPT be my girl - I wanna
be with mine”
– klęknął przede mną, nadal się kołysząc. Podniósł kapelusz, bym mogła widzieć jego oczy. To już nie była zabawa. Patrzył zbyt prawdziwie, zbyt błagalnie. Odwróciłam na chwilę wzrok i odeszłam kilka kroków. Z determinacją wcisnął nakrycie na głowę i już podążał za mną. Najnormalniej w świecie się ze mną droczył.
-„(You really turn me on)
Ain't nobody's business
(You knock me off of my feet)
Ain't nobody's business but
mine and my baby's
Go on girl! Aaow!
(My lonely days are gone)
I'll pick you up in my car
And we'll paint the town
Just kiss me baby
And tell me twice

That you're the one for me” – chwycił moją rękę tak bym okręciła kółko, przyciągając do siebie. Nasze twarze były niebezpiecznie blisko, a on trzymał mnie mocno nie wypuszczając. Patrzył nie tyle wściekłym co zadziornym wzrokiem, uważnie przyglądając się mojej twarzy. Ślizgał się od oczu, przez zaczerwienione ze wstydu policzki, aż do ust. Nie było w jego postawie brutalności, czy przemocy, lecz czyste i wielkie pragnienie. Nie wiedziałam co planował, ale nie podobało mi się to bycie tak blisko. Zanim zdążyłam się zorientować...

~~~***~~~

Ha, ha, ha I'm bad ;-)pozostawiam was w niepewności. Tak naprawdę chciałam dodać rozdział na Walentynki, ale nie zdążyłam. Przysięgam na moje wszystkie ołówki, że już niedługo nie będziecie znajdować pana Michaela J. w rozdziałach, bo coś widzę, że nie przyjmujecie go zbyt dobrze. Oczywiście gdzieś tam będzie się czaił i grzebał palcem {nosem, głosem, butem - czym wolicie} w fabule, po prostu jest jak chochlik wszędzie włazi i pcha się pierwszy.

Pozdrawiam

Wasza Anna
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (71) | dodaj komentarz

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  13 666  

Co minęło...

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Dawne i piękne...

Zdjęcia z albumu....

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Ocena...






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O czym ogólnie...

Opowiadania wyrwane z wątku szarości życia, opisujące kilka magicznych chwil wolności zwanych potocznie wakacjami...

Słów kilka o pewnej bezimiennej...

Co mogę powiedzieć o sobie hmm...
Piętnaście lat dosyć niemiłych doświadczeń...
Piętnaście lat pięknych i niezapomnianych chwil...
Piętnaście lat wspaniały wiek...
Piętnaście lat i już zakochania smak...
Piętnaście lat by poznać przyjaciół...
Piętnaście lat, a nie znalezienie drogi...
Piętnaście lat błądzenia po ścieżkach życia...
Piętnaście lat, a nadal pozostać dzieckiem...
Piętnaście lat czy to dużo...?
Kto mi odpowie...?

Pobierz Flash Player aby móc otworzyć odtwarzacz muzyki.
Pobierz Flash Player aby móc otworzyć odtwarzacz muzyki.
Pobierz Flash Player aby móc otworzyć odtwarzacz muzyki.

Liczby...

Odwiedziny: 13666
Wpisy
  • liczba: 10
  • komentarze: 136
Bloog istnieje od: 3296 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl